Nie wierzę, że to się dzieje w XXI wieku w szpitalu w Europie! Musimy zacząć działać!
Jestem chyba tak samo wściekła, jak mama 9-latka chorego na celiakię, który kilka dni temu po operacji wyrostka dostał na śniadanie kaszkę mannę!
Całe szczęście, że przy chłopcu była babcia i od razu wyłapała, że ta kaszka nie jest bezglutenowa. Zrobiła alarm, ale co z tego, jak w szpitalu nie było nic bezpiecznego dla pacjenta z celiakią!
Dlatego przygotowałam dla Was gotowe pismo do szpitala – chodzi o skargę na brak diety bezglutenowej w szpitalu. Do pobrania w wordzie, do wypełnienia i wysłania. I bardzo zachęcam do wysyłania takiego pisma, gdy Was lub Wasze dziecko chore na celiakię dotknie podobna sytuacja.
Nie chodzi o to, żeby „robić aferę”, tylko żeby coś się w końcu zmieniło. Bo to nie są pojedyncze historie, tylko systemowy problem. Jeśli będziemy milczeć, system nas nie dostrzeże.
Uwaga! Plik edytowalny w formacie word pojawi się tutaj w sobotę, teraz na dole artykułu jest treść, którą można skopiować. Przepraszam, ale mój informatyk jest teraz w samolocie do UK ❤️
Napisała do mnie mama 9-letniego chłopca z celiakią. Chłopiec trafił do szpitala z wyrostkiem. Miał operację, wszystko przebiegło dobrze.
Na początku nie mógł jeść, więc był po prostu bardzo głodny, co każdy rodzic w takiej sytuacji dobrze rozumie. I w końcu dostał pierwszy posiłek po operacji - kaszę manną, czyli pszenicę w czystej postaci!
Na szczęście była przy nim babcia, która od razu się zorientowała, że coś jest nie tak. Ale gdyby jej nie było, chłopiec by to zjadł, bo był przecież głodny. Bo zaufałby temu, co dostał - co jest przecież naturalne.
Najbardziej uderzające jest to, że to nie była historia o „złym szpitalu”. Mama napisała wyraźnie: opieka była naprawdę dobra. Personel życzliwy, lekarze zaangażowani, pielęgniarki pomocne. I mimo to dochodzi do takiej sytuacji.
Dlaczego? Bo brakuje poukładanego systemu, odgórnie narzuconego rozporządzeniem.
Owszem, przepisy określają, że pacjent ma prawo do odpowiedniego żywienia dostosowanego do stanu zdrowia, ale .... okazuje się to zbyt ogólnikowe dla dyrektorów szpitali i szefów tamtejszych działów żywienia.
Po całym zamieszaniu jedna z pielęgniarek powiedziała: „Ojej, biedny chłopczyk, nie może mleka…” I to zdanie załamuje po raz kolejny. Pielęgniarka, czyli osoba związana z medycyną, nie wie na czym polega ta choroba? Przecież to nie jest wiedza tajemna, o diecie bezglutenowej naprawdę sporo się mówi od około 10 lat!
Tak, nie było w tym złośliwości, ale raczej współczucie. Tylko że… zupełnie nietrafione. Bo celiakia to nie jest problem z mlekiem. To nie jest „lekka dieta”. To nie jest coś, co można trochę nagiąć. To jest choroba, w której gluten szkodzi, nawet jeśli nie widać tego od razu.
Takie sytuacje nie biorą się z tego, że ktoś chce celowo zrobić krzywdę pacjentowi choremu na celiakię czy uczulonemu na pszenicę.
One się biorą z tego, że:
I nagle okazuje się, że bezpieczeństwo dziecka zależy od tego, czy ktoś z rodziny przy nim czuwa i akurat zauważy błąd.
Piszę o tym nie po to, żeby kogokolwiek oskarżać. Tylko dlatego, że naprawdę poruszyła mnie ta historia. Wiem niestety, że to się zdarza często. I jeśli nic z tym nie zrobimy, my rodzice dzieci chorych na celiakię czy uczulonych na pszenicę, nie doczekamy się zmian.
Jeśli nie zaczniemy protestować, to kolejna mama napisze do mnie podobną wiadomość. Może nawet ty, która teraz czytasz ten artykuł ...
Dlatego przygotowałam gotowe pismo do szpitala. Można je pobrać, uzupełnić swoimi danymi i wysłać. Spokojnie, rzeczowo, bez emocjonalnych zarzutów.
Wierzę, że takie zgłoszenia naprawdę mają znaczenie. Ktoś to czyta, ktoś musi się do tego odnieść, odpisać, to zostaje w dokumentach szpitala, NFZ czy rzecznika praw pacjenta. Działajmy, drogie mamy i tatowie! Zasypmy szpitale tym ważnym tematem!
KOMENTARZE